Byle, dalej, dalej, dalej,

Okazało się ,że przeciwny wiatr oraz płycizny utrudniały pokonanie trasy w zaplanowanym czasie. Był moment, że wszyscy musieli opuścić tratwę, bo utknęli na mieliźnie i trzeba było spychać tego kolosa na wodę. Licznie przybyli mieszkańcy naszej gminy wyczekiwali dzielnie wypatrując Flisaków na rzece. W uroczystości powitania uczestniczyły, władze Gminy z wójtem Krzysztofem Szalą, panią sołtys Alą Duszyńską i duża grupa mieszkańców Kozielca i innych okolicznych wsi, którzy znaleźli czas, by niedzielne popołudnie spędzić nad Wisłą. Wielu z nich przyszło z dziećmi. Była to niesamowita okazja, by dzieci i wielu z nas historię flisactwa poznawało na żywym przykładzie. Mogliśmy zobaczyć na własne oczy zmagania tych dzielnych 8 mężczyzn, brodzących w wodzie, przy niesamowitym wysiłku fizycznym, zmagających się z rzeką. Płynęli myśląc pewnie byle dalej, dalej, dalej.  Czas  oczekiwania na Flisaków (piszę przez duże „F” z szacunku dla nich i ich trudu)wypełniały nam kolejna atrakcja. Przed Flisakami dotarł do kozieleckiego brzegu galar z załogą. Załoga galara w ramach projektu Królewski Flis Wisłą już po raz jedenasty  pokonuje trasę zaczynając w miejscu, gdzie Przemsza łączy się z Wisłą, czyli na kilometrze „O” kończąc w Gdańsku. Flis ma nie tylko przypomnieć dawną rolę Wisły, ale także ukazać jej współczesne oblicze. –Uczestnicy flisu  chcą też uświadomić mieszkańcom, nad jaką piękną rzeką żyją . W tym roku płyną razem z Flisakami z Ulanowa i promuję ideę przyszłorocznego święta. Rok 2017 ma bowiem być rokiem Wisły. Zwróćmy się więc wszyscy w stronę naszej przepięknej rzeki,  my ludzie mieszkający nad Wisłą starajmy się przybliżyć ją wszystkim chętnym. Sprzyjają temu takie wydarzenia jak to którego doświadczyliśmy w ostatnią niedzielę .
Trzeba jeszcze napisać, o doświadczeniu gościnności Flisaków, którzy zaprosili nas na swoją tratwę, gdzie przy ognisku rozpalonym na tratwie, flisackim poczęstunku, śpiewie i dobrej rozmowie poczuliśmy to co wynagradza ich codzienny trud. Tak kończą dzień, a wczesno ranne chwile przed wyruszeniem na rzekę (często ok. godz.5.00)zaczynają pieśnią "Kiedy ranne wstają zorze".
Flisaków i załogę galara witano na odcinku z Fordonu do Kozielca przy brzegu  w Kozielcu, Złej Wsi a nawet na rzece. Z rozmów z naszymi gośćmi dowiedzieliśmy się, że również podczas przechadzki po wsi spotykali się z uprzejmością mieszkańców. Władzom gminy, gospodarzowi wsi i wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób sprawili(logistycznie, artystycznie czy po prostu swoją obecnością) by Kozielec pozostał jako przyjazne miejsce dla wiślańskich wodniaków serdecznie dziękujemy.

Naszym gościom życzymy podczas dalszej drogi do Gdańska dużo wody pod tratwą, mało mielizn,ciekawych spotkań w kolejnych miejscach i szczęśliwego powrotu do swoich domów i bliskich.